Jaka jest najgorsza postać kłamstwa? Okłamywanie rodziny, najbliższych. Mówienie że jest świetnie, że mi dobrze idzie, że mam zaliczenia. Jak im to powiedzieć? Jak się w ogóle czuje człowiek, który po półtora roku studiów z nich wylatuje?
Co ja czuję?
Nie wiem. Nie potrafię nazwać tego co się ze mną dzieje. Czuje wszystko naraz i równocześnie nic. Kiedy wszystko się wali i człowiek czeka tylko na cios kata wpada chyba w totalne otępienie. Półtora roku pracy, walki ze sobą, rozpaczliwej walki. Nie potrafię tego znieść w żaden sposób. Każda myśl o tym powoduje napad rozpaczy.
Dzisiaj są moje urodziny. Spojrzenie w przeszłość, krótkie w przyszłość (której nie widzę) i na stan obecny.
Urodziłam się tylko po to aby niszczyć i sprawiać zawód. Nic innego nie potrafię. Wszystko mnie paraliżuje denerwuje drażni męczy rozprasza i doprowadza do szału. Chciałabym tak jak inni studiować, łazić na zajęcia zachwycać się nimi. Chcę tego. Ale nie mogę. Nic nie mogę zrobić. Jak skupić się na studiach kiedy wstanie rano jest niemożliwe? Zrobienie najprostszego posiłku jest niemożliwe? Ubranie się sprawia problem tak wielki, że aż jest to a-wykonalne?
I jak z szeregu kłamstw, zapewnień, po takim czasie utrzymywania w upewnieniu że jest dobrze, nagle powiedzieć, że to koniec? Jak to zrobić? Mamo. Tato. Wyrzucili mnie z uczelni. Nie zdążyłabym nawet powiedzieć co się ze mną dzieje. Zawiodłaś nas jak mogłaś tyle pieniędzy idź do sklepu sprzedawać co my teraz zrobimy co powiemy rodzinie wstyd hańba wstyd tyle pieniędzy tyle czasu (mojego zdrowia i utraty psychiki to już nieważne) co ty sobie myślałaś jak mogłaś nam to zrobić zawiodłaś nas zawiodłaś nas zawiodłaś nas!
Gdyby nie było tak cholernie trudno. I co robić dalej? Może powtórzyć rok? Albo zacząć od nowa? Albo rzucić wszystko w pizdu i spać całymi dniami mając wszystko w dupie? I słuchać wyrzutów.
To najsmutniejsze, najgorsze urodziny w moim życiu, które spędzam zadręczając umysł, dusząc się w środku. I przed chwilą kolejne kłamstwo. Wszystko dobrze? – Pewnie! Wszystko w porządku. Ratunku. Jak zawieźć mamę w najlżejszy sposób? Jak powiedzieć ;(((((
Chciałabym najbardziej w tej chwili żeby ktoś podszedł do mnie o powiedział: „Zrób tak. A wtedy będzie dobrze i wszystko się naprawi”.
Jak mogę na
cos takiego sobie zaslużyć?