czwartek, 25 czerwca 2009

sesyjnie mordując

Zabić ją. Mam ochotę pastwić się nad nią tak jak ona pastwi się nade mną.
Wręcz z lubieżnością.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie konieczność zaliczania przedmiotów i zdawania egzaminów.
A im dłużej się nie śpi tym wydajność mniejsza. A wysiłek ten i tak nie popłaca bo oceny dają chyba na zasadzie toto lotka...

Kiedyś należałoby odpocząć. Myśl o spaniu, powiedzmy, przez 7 godzin bez przerwy zdaje mi się straszliwie abstrakcyjną.

Ciekawa jestem ile czasu będzie trwała regeneracja po tej sesji - miesiąc? dwa?
Nie jedząc nie śpiąc nie myśląc nie żyjąc jeszcze do wtorku. Później zasnę na dwa tygodnie...

No, to widzimy się we wrześniu. - nie ma gorszego zdania na świecie...

I tak tonąc w straszliwej zazdrości tęsknie i czekam. czekam sobie czekam.
A burza huczy...