"...znajomy się krępuje, nie wypada, tłum nigdy, bez skrupułów. rozerwie, rozwłóczy po polach, kiszki wymota i zacznie się pastwić za swe niespełnienia.
słyszę demoniczny rechot. tańczące upiory, okrakiem, na oklep, na koniach, szarpią za rękawy, za poły: honor, honor, honor - wrzeszczą w niebogłosy... zgrywa.
znajomi oszczędzają, pocieszą, okłamią, udadzą, że nie tak znów źle. obcy zatratują, na kit rozwałkują. koledzy go nie żałują, jeszcze końmi potratują...
(...) to dyskryminacja. należy ją urzędowo, na koszt państwa, tępić, demaskować, obnażać, wypierdalać. skrócą nos, przytną uszy, podszlifują brodę, wprawią zęby, napną piersi, uwydatnią wargi, wygładzą policzki. co z umysłem?"
"wejście i wyjście"
Witold Wedecki
.
16 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz