środa, 25 lutego 2009

Śmierć!

Zawsze się zastanawiałam, czy możliwym jest umrzeć we śnie? We śnie umrzeć, zostać zabitym, albo jakoś zginąć. Czy to miałoby jakiś wpływ na życie, zachowanie się po przebudzeniu?

Niedawno przyśniło mi się, że zostałam zastrzelona. A może postrzelona? Mój morderca strzelił do mnie z bliska, w głowę. Ale chyba nie umarłam, bo dalej patrzyłam na niego. Poczułam gwałtowne szarpnięcie i gorąco w prawym uchu. Zero bólu.

Niektóre sny są na tyle rzeczywiste, że odzwierciedlają ból, ten nie. Może człowiek postrzelony w głowę nie czuje bólu? Jakieś nerwy zostają przerwane i ból jest wyłączony? Zostaje tylko tępy szok. Zdziwienie.

Gorąco z ucha wypłynęło na zewnątrz i pełzło po szyi. Morderca stał nade mną i patrzył na swoje buty. Ja na niego. Można umrzeć czy nie?

Wstrętne sny. Szkoda, że nie zdarzają się tak często jak kiedys.. Może to przez sesje? A kiedyż to ona się kończy?

niedziela, 15 lutego 2009

Cisza!

Najpiękniejszym, zbawiennym dźwiękiem, uczuciem i wrażeniem, jest cisza. Piękna, naprawdę piękna jest cisza. I ta wokól i ta w srodku i ta na zewnatrz. W każdej postaci, zwlaszcza gdy się ma dla niej wlasne znaczenie. Piękna wspaniala porażająca przytlaczająca cisza!
Moja brzmi ostatnio Johnem Frusciantem i Red Hot Chili Peppers. Że też czasem czlowiek po kilku latach dowiaduje się, że kocha ^^. Chodź latwiej nienawidzić. Ale cisza piękna! Ta w srodku przepiękna.
Ta na zewnątrz lekko buczy . I zgrzyta.

Zastanawiam się, czy gdy się kogos skrzywdzi, to latwo jest to zauważyć. Gdybym kogos skrzywdzila chyba bym to zauważyla? Na razie robię za skrzywdzoną. Nie widać tego?

Kocham uwielbiam i adoruję pana z gitarą elektryczną.

wtorek, 3 lutego 2009

znikosć

Pisanie pamiętnika zamykanego na kluczyk zawijanego sznureczkiem pakowanego w skrzyneczkę zamykaną na klódkę chowaną pod lóżkiem pod dywanikiem pod obluzowaną deską w podlodze przybitą gwoździami zaklejoną tasmą izolacyjną i z umieszczoną na wierzchu wnyką i pulapką na myszy w pokoju zaplombowanym i zabitym dechami z tasmą policyjną na framugach byloby chyba mniej intymniejsze i bezpieczniejsze nawet niż pisanie tego bloga.

Prawdopodobieństwo że ktos go przeczyta leży tak dalego od 0 na osi w kierunku minusowym że dąży wręcz do minus nieskończonosci.

Co by tu napisać do ludzi którzy tego nie przeczytają? A może taka forma wlasnie jest najlepsza. Pisać do nikogo, lepiej zawsze pisać niż mówić, i niż nawet mówić do kogos kto nie slucha i nie rozumie. Pisząc do nikogo nie uslyszę "Cos mówilas?". Pisząc do nikogo nie muszę odpowiadać, i to jest najlepsze chyba, nie musieć odpowiadać i sluchać.

Milo tak spędzać czas. Bardzo milo.